wtorek, 28 czerwca 2011

ʃtʃɛ'tʃin


strasznie rzadko bywam na północy. 
noc w aucie, dzień na miejscu i powrót pociągiem. zmęczenie. szczecin na chwilkę. otacza mnie krajobraz w budowie: wszędzie dźwigi, rusztowania, płoty i wykopy. miasto się przepoczwarza. ludzie mili. można by tu pobyć dłużej.

polska

niedziela, 26 czerwca 2011

posztukowana


mocak po raz pierwszy w życiu.

przechadzanie się po salach galerii z przyjaciółką. poznawanie przestrzeni raczej niż kontemplacja sztuki.
lubię.
budynek i przestrzeń wystawowa bardzo przyjemne. otoczeniu jeszcze brak życia. otoczenie wymaga jeszcze czasu, dróg dojścia, udomowienia.
czy kraków to miasto chodzone?

krk

piątek, 24 czerwca 2011

procesyjnie

sacrum w profanum. folk. na placu wolnica odpust [kościół bożego ciała]. wszędzie procesje. powiało zapachami z dzieciństwa...
w łodzi motyl zakłócił uroczystości i został spacyfikowany przez policję...
krk

czwartek, 23 czerwca 2011

ping-pong

urząd miasta - wydział architektury i urbanistyki.
chcę umówić się na spotkanie z panią dyrektor z: dzwonię pod jeden numer - pani x odsyła mnie pod drugi, do pani y, dzwonię do pani y, a ta że powinnam zadzwonić pod pierwszy, do pani x i tak w kółko...
na pytanie, co w takim razie mam zrobić jedna z pań odpowiada, że nie ma kalendarza pani z...
zwariować można.
zbyt zmęczona już byłam.
na drugi dzień pierwszy numer zadział od razu. pani x umówiła mnie z panią z.
nic z tego nie rozumiem.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

wyścig

wystartowałam na samym końcu. miałam się tylko przejechać. nie sądziłam, że wyścig tak mnie wciągnie. trochę woziłam się na maćkowym kole, trochę rożnych kolegów woziło się na moim. start obowiązkowo w kaskach, co przydało się niektórym. mimo różnych technicznych problemów, było bardzo fajnie. w uszach szumiało mi długo jeszcze później...


jak widać na powyższych obrazkach ścigać się można na różnych rowerach. więcej na ten temat jest np. tu, a tu filmik z tegorocznego gutza z wawy.
dane z mojego licznika: 20.17 | 37.59 | 31.88 | 40.14

sobota, 18 czerwca 2011

synagogi

tak długo mieszkam w krakowie, a dopiero teraz, przy okazji nocy synagog, ujrzałam... w moim mieście mam ciągle parę miejsc do odkrycia...
krk

piątek, 17 czerwca 2011

matka greta

koleżanka ochydy. na początku czerwca urodziła młode. jak ktos ma ochotę na doga to zapraszam tutaj. wyglądają zachęcająco :-)
ochyda

czwartek, 16 czerwca 2011

eko

hol wydziału architektury urzędu miasta - przy rynku podgórskim. pojemniki są ogólnodostępne. na podwórku znajdują się też duże kosze na plastik, papier i szkło.  taki powinien być standard nie tylko biurowy.
fajnie, bo mam w pobliżu śmietnik na moje zużyte, energooszczędne żarówki.
byłoby fajniej jakby to wszystko jeszcze trochę lepiej wyglądało. takie pojemniki na pewno nie są najładniejszą wizytówką. najważniejsze, że są, to już naprawdę duży postęp.

krk

papu

szpinak, makaron, oliwa, młody czosnek, cieciorka, świeży tymianek, nasiona słonecznika, dyni, siemię lniane + jakaś ostra suszona papryka. niezłe to wyszło :-)
smak i

środa, 15 czerwca 2011

boso

można i tak: [dawno nie widziałam takich pedałów]
rowery

klatka

prawie trzy miesiące bez wspinania i treningów, pogrążona w pracy i walce z komputerem... znów systematycznie biegam zaledwie od miesiąca i wreszcie udało mi się wyjechać na prawie cały dzień w skały!!!!
o jakimś wielkim wspinaniu jeszcze nie ma mowy, toteż za cel wybrałyśmy psiklatkę, miejsce, gdzie drogi łatwe, proste i przyjemne... człowiek może się zrelaksować i miło spędzić parę chwil...

poniedziałek, 13 czerwca 2011

sznurki

sensualną instalację spotkałam w maju na małym rynku.
wystawa-przedmiot oddziałujący równocześnie na słuch, wzrok i dotyk... tylko zapachu i smaku brakowało :-). wiatr w sznurkach powodował zmysłowe drgania i falowanie wnętrza. bardzo dobrze się w tym wszystkim czułam :-)
instalacja powstała z okazji małopolskich dni dziedzictwa kulturowego. okazało się, że autorami są znajomi ze szkoły dagmara i jacek - moje gratulacje.

krk
więcej na ten temat tu i tu.

sobota, 11 czerwca 2011

nasza łąka

miejsce psich i ludzkich spotkań. tutaj wyprowadzam codziennie ochydę. w weekendy różne grupy palą sobie ogniska.
nie wiem do kogo należy łąka. długo zastanawiałam się kto o nią dba.
w marcu ktoś zorganizował pospolite sprzątanie, potem zaczęły pojawiać się czarne worki. klienci z ognisk maja teraz gdzie wyrzucać swoje śmieci i raczej to robią, a psy nie kaleczą łap na rozbitym szkle.
dopiero niedawno dowiedziałam się, że sprawcą tego wszystkiego jest pan od bono. w piątkowe wieczory, gdy wychodzi ze swym psem na spacer sprawdza stan worków, wymienia na nowe... 
dzięki temu wszyscy możemy dbać o spacernik.
wielkie dzięki. :-)

krk

piątek, 10 czerwca 2011

w deszczu


taki właśnie jest mój nastrój od jakiegoś już czasu... moje światełka pogrążyły się w ogólnej szarości. na szczęście migoczą jeszcze czasem :-). trzeba naładować baterie...

reminiscencje*

środa, 8 czerwca 2011