piątek, 21 grudnia 2012

środa, 21 listopada 2012

z głowy?

były sobie tyle lat... na wpół żywe. niektórzy o nie walczyli, dla nich palono znicze. chatki-bliźniaczki przy rondzie matecznego. została już tylko jedna. z drugiej zgliszcza... wielkie ognisko w samym środku nocy... mam nadzieję, że nikomu się nic nie stało. a chatki żal...
ktoś szukał dramatyzmów na tym blogu...

i jeszcze notka w wyborczej i historia willi na stronie podgórze.pl.

niedziela, 18 listopada 2012

stary sącz

zaskoczył mnie rynek. mały, skromny, schludny. bez wielkich czy bałaganiarskich reklam. kiedy się przyjrzeć z bliska niezbyt jeszcze może idealny, ale... można, da się...
niestety na teren sanktuarium św. kingi nie można wprowadzać zwierząt.  nie rozumiem tego. nikt raczej na tego typu terenie nie będzie wyprowadzał swojego psa, za to niektórzy pielgrzymują ze swoimi zwierzętami. przykre.

sobota, 17 listopada 2012

stacja nowy sącz

powoli niszczeje. z roku na rok coraz bardziej. czeka na remont czy całkowity upadek? jeszcze pamiętam lata świetności tego dworca... może wrócą. jeśli wrócą pociągi, a podróż nimi przestanie tak się ślimaczyć.

poniedziałek, 12 listopada 2012

przyczyna choroby

w takich pięknych okolicznościach przyrody rozchorowałam się ja. było tak pięknie, a skończyło się trzema tygodniami ogólnego osłabienia...

z dachu

to chyba była ostatnia szansa by wejść na otwarty dach akademii muzycznej. uwielbiam to miejsce. juz tu o nim pisałam i zdjęcia z niego publikowałam. kraków jednak cały czas się zmienia, na dodatek tym razem miałam szansę zobaczyć tatry. mgliste i niewyraźna, ale... [widać je trochę na pierwszym zdjęciu poniżej. potrzebuję jednak aparat z dłuższym obiektywem...]

niedziela, 11 listopada 2012

grzyby

pod natchnieniem fejsbukowego wpisu koleżanki: rydze na maśle. grzyby zakupione u przydrożnego sprzedawcy. niestety brak mi szczęścia do znajdywania ich w lesie. w lesie spotykam jedynie grzyby niejadalne czy wręcz trujące. tych nie jadam. te jedynie fotografuję czasem...
a rydze na maśle przyrządziłam własnymi rękami. z zieloną pietruszką. na szczęście gotować umiem i lubię nawet: pycha...

piątek, 9 listopada 2012

środa, 7 listopada 2012

patrz w górę

spacer październikowy... jako, że byłam chora bieganie odpadło. całe szczęście, że suka wymaga spaceru. pozostało zatem włożyć ciepłe ubranie i korzystać z cudów natury... a takie drzewa rosną w okolicach klasztoru kamedułów.