niedziela, 30 września 2012

nowy sącz

ostatnia wizyta chyba jakieś dwa lata temu...a przecież tak bardzo z tym miejscem jestem związana. kamienice z zakątka, który lubię odkąd pamiętam. zawsze chciałam im zrobić zdjęcie.  pekin - towarzysz dzieciństwa. pani z preclami na rynku - ciekawostka.

sobota, 29 września 2012

jesień idzie

nie ma na to rady :-)... ale też idzie nowe. niedługo tam, gdzie teraz pył i gruz będą piękne ściany i podłogi... nie wiem dlaczego tak bardzo lubię kolor żółty. już od dawna. żółty, ale też: zielony - różne wersje i odcienie, różowy i magenta, pomarańczowy, indygo, śliwkowe brązy, fiolety i szary, szary: ciepły, betonowo-mysi... biały i czarny. kolory są niesamowite...

piątek, 28 września 2012

chaty w gorcach

coraz niej ich, niszczeją, odchodzą w zapomnienie. a takie one piękne, bogato zdobione... kupić taka jedną i postawić w jakimś cudownym miejscu... marzenie...

wtorek, 25 września 2012

lecco

bardzo brakuje mi wspinania. bardzo bardzo... to był jedyny raz w tym roku. okolice miasteczka lecco. kolega, kolegi kolegi był moim partnerem. weszliśmy ja coś tam. prosta bardzo droga, cztery czy pięć wyciągów, ale mało...
tęsknie za skałami, za wysokością i przekraczaniem siebie. tak, jak było w turcji... teraz muszę przemóc się i zacząć wszystko znowu od nowa. przerwa jest zdecydowanie za długa, forma leży w głębokim rowie i wpinanie o mnie zapomniało. szkoda, że wśród moich najbliższych przyjaciół nikt się nie wspina.
piękne te skały...
 

poniedziałek, 24 września 2012

alpy

piemont, biella i alpy. dwie noce, trzy dni. starzy przyjaciele, spacer po górach, jagody, maliny, krowy na wysokości ok 1900m.npm. nocleg w chacie na 2300. rozmowy z lokalsami przy kolacji, wspólne picie przepalanki z jakiegoś dziwnego naczynia. rano okazało się, że trafiliśmy na bieg górski [ 8km, 1000m w górę], meta była właśnie przy naszej chacie.
podobno można stamtąd zobaczyć matterholn. niestety chmury zasłoniły nam większość świata. ledwo uszliśmy z życiem docierając do schroniska śledzeni przez burzę, na pięć minut przed gradobiciem. prawie wszystkie zdjęcia z tej wycieczki zostały niestety przejęte przez pewną linię lotniczą. pfff...

niedziela, 23 września 2012

siostrzyczka i brat

nie, nie mam dwóch psów. na zdjęciach ochyda z psem rodzinnym, acz nie moim. nie jest on też jej bratem. wyprowadzają się czasem razem na spacery. na jednej smyczy. 

sobota, 22 września 2012

głebia

rowery zdecydowanie mają duszę. niektóre po śmierci oddają swoje organy. na szczęście nie muszą robić tego karetka na sygnale. organy mogą poczekać spokojnie, aż pojawi się potrzebujący...

czwartek, 20 września 2012

dom

należy:
ściągnąć wszystkie obiekty wiszące | wynieść meble z sali balowej | w celu ochrony przed niekontrowanymi ruchami obuwia należy opakować niektóre blaty ze ścianą pod nimi włącznie, jak również kolumny jeśli takie nie mają własnej ochrony i znajdują się w domu | opakować schody, zwłaszcza gdy prowadzą do jedynej czynnej w tym czasie toalety |
oto zaledwie kilka wskazówek jak można przygotować dom do do dużej imprezy z tańcami. znam paru specjalistów w tej dziedzinie i sama do takich należę.

środa, 19 września 2012

sobolów

za kilkoma wzgórzami, niedaleko od krakowa, leży sobie wieś, a w niej drewniany kościół z przełomu szesnastego i siedemnastego wieku. miejsce to wiąże się z moja przyjaciółką, to przede wszystkim dla niej tu przyjeżdżam i przy okazji podziwiam tą dziwnie stylową mieszankę...
 

pan z saksofonem

kto ma oczy niech patrzy... 
sobota, ósmy września, ostatni wieczór w tramie. niebeskie światełka  z ambasady śledzia i pan z saksofonem. czy ty to widzisz??
krk

czwartek, 6 września 2012

na drugi dzień

śniadanie po imprezie. tak niewinnie się tylko zaczęło... serek biały wiejski wstrząsnął mną i pochłonął całkowicie - raczej ja jego.
inne zdjęcia mojego jedzenia są tutaj.

imprezowe menu

czyli sałatki najlepsze na świeci, odmian 5.

ta sama lista zakupów. to samo menu od lat. w tym roku wzbogacone o wyborną sałatkę z buraków. moja ulubiona, z suszonymi pomidorami ma konkurenta.
ludzki skład tzw. biforka zwykle podobny. damska jego część uwija się w kuchni, narażając pięknie wymalowane paznokcie -  co z tym feminizmem??
wygląda to mniej więcej tak: