mój pies najwyraźniej pozazdrościł mi podziurawionych turecką skałą paluchów. na dzień przed moim powrotem z wakacji ochyda pobiła mnie na głowę i postarała się o całkiem okazałą dziurę...
sytuacja daje do myślenia - pies upodabnia się do swojego pana czy jak?? łapa prawie zdrowa. tymczasem ja już zdążyłam zapomnieć o wakacjach. praca, praca, praca... stąd mało mnie tutaj i w innych miejscach też mnie brak. na szczęście widzę już światełko w tunelu... powoli, powoli...
1 komentarz:
Wpadłam się przywitać. Będę zaglądać ;-)
Prześlij komentarz