piątek, 30 grudnia 2011

flaki

bułki drożdżowe z makiem. dzieło m. w piekarniku rozebrały się z gorąca. bezwstydnie pokazując wnętrze.
nigdy wcześniej nie jadłam takich pysznych.
dobrze było spotkać m. to jedna z tych osób, którym zawdzięczam swego rodzaju przebudzenie.
dziękuję :-)
smak i

czwartek, 29 grudnia 2011

urwał się

tutaj urwał się mój blog... zaskakująco. bez mojej woli... i nagle minęło półtora miesiąca. tak szybko strasznie... chwila, której nawet nie zauważyłam.
spróbuję to teraz nadrobić.
powoli...


[2012-02-08]

środa, 28 grudnia 2011

inspiracje

bardzo lubię takie światło i takie, ciepło-chłodne kolor... a wszystko to 5 minut spacerkiem od mojego domu :-)
krk

spacer grudniowy

jeszcze przedświąteczny. teraz już wszędzie wiosna :-). 
miałam coś załatwić za miastem. wsadziłam do auta psa i ruszyłam. w drodze powrotnej zatrzymałyśmy się na mały spacer. spłoszyłyśmy sarnę, bażanty i trochę innego ptactwa. ochyda była bardzo zadowolona. ja też. piękne, grudniowe, popołudniowe światło...






wtorek, 27 grudnia 2011

szopka

w wyniku mojego przedświątecznego przeziębienia, jak również nawału obowiązków domowych świąteczne życzenia na blogu ukazują się post factum :-). koniec roku to czas szczególny, a jeśli chodzi o pracę dość dziwny. miłego międzyświęcia wszystkim życzę, mając nadzieję, że czas bożego narodzenia był dla was co najmniej równie udany jak dla mnie [niezależnie od tego jak bardzo święty to czas dla was]
2011
przy okazji: może ktoś zgadnie, gdzie w krakowie było zrobione zdjęcie, które posłużyło za tło w szopce? - dla ułatwienia - numer domu równa się dwa, a jaka to ulica??

poniedziałek, 19 grudnia 2011

ecce homo

czasem jakiś człowiek zaplącze się w kadr. albo obiektyw gdzieś, za kimś podąży. może nie do końca legalnie...
krk

sobota, 17 grudnia 2011

inna sobota

sobota 10 grudnia. tuż po siódmej rano. bary niebawem zostaną otwarte. tymczasem krząta się i sprząta obsługa. na zewnątrz jeszcze ciemno...
krk

czwartek, 15 grudnia 2011

list

ludzie listy piszą, a rower może służyć także za skrzynkę pocztową. nieoceniony jest w tym wypadku bagażnik. do przytrzymania listu mogą też służyć szprychy, koszyczki czy ciężkie zapięcie. bardzo miłe. - dzięki jaga ;-)


sobota, 10 grudnia 2011

poniedziałek, 5 grudnia 2011

moja krew 2

wstyd się przyznać, że dopiero teraz oddałam krew po raz drugi. po 2,5 roku!. niestety nie każdy i nie zawsze może oddać krew. wyjazdy w niektóre miejsca, choroby i inne przygody dyskwalifikują dawce czasowo lub stale.

tym razem przyszłam z koleżanką. spotkałyśmy się rano na spacerze z psami. powiedziałam gdzie się wybieram. zdecydowała się pojechać ze mną. obie przyjechałyśmy na rowerach. obie oddałyśmy krew i do domów na rowerach wróciłyśmy :-)
w centrum  na rzeźniczej spotkałam jeszcze kolegę ze ścianki wspinaczkowej. było dość dużo ludzi. wcale się im nie dziwię.

panie pielęgniarki robiły na mnie wrażenie bardziej zrelaksowanych niż za pierwszym razem. poprzednio nie zemdlałam :-). sama też czułam się pewniej. również po oddaniu krwi - wypiłam litr owocowego soku, zjadłam obiad. czułam się trochę słabiej niż zwykle, ale w sumie dość dobrze.

oddałam krew jakieś dwa tygodnie temu. podobno nie ma to wpływu na wyniki sportowe. ja jednak dopiero teraz odzyskuję moja formę biegową, ale mogły mieć na to wpływ też inne czynniki [chociażby pogoda i trudności z doborem ubioru]. oddanie 450ml krwi jest na pewno czymś innym dla faceta, który waży powyżej 70kg i dla kobiety, która waży mniej niż 60. są jakieś powody, które nie pozwalają oddawać krwi zbyt często [kobiety raz na 3, mężczyźni raz na 2 miesiące].

świadomość, że mogę komuś uratować życie jest naprawdę bezcenna. nawet jeśli ten ktoś to złodziej i bandyta :-)
dziś dzień wolontariatu. oddanie krwi to chyba jakiś jego rodzaj. taki prosty dla zdrowego człowieka...

okruchy

na zdjęciach powyżej: moja ręka, chłopak, który oddał krew już 12 razy. młoda dziewczyna - drugi raz. bardzo podobało mi się, kiedy wzięła w rękę tabliczkę czekolady i zaczęła ją jeść jak kanapkę :-)

moja krew 1 | krewniacy | pck | oddaj krew | regionalne centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa we wrocławiu - bardzo dużo wiadomości na tej stronie! | tutaj może zachęcić nieprzekonanych

czwartek, 1 grudnia 2011

ścieżka

mój ulubiony czas na bieganie zaczyna się późnym latem. poranny chłód, niskie słońce, ostre barwy...
świat o poranku wydaje się taki spokojny... jesień w tym roku sucha i długa. szkoda, że ten czas powoli się kończy. liście już spadły z drzew wszystkie. czas płynie...
krk

tango

jesienne harce mojej suki i pewnego gończego o imieniu tango. niesamowici są...

ulica w sercu miasta

kraków zajmuje mnie bardzo. poruszanie się po mieście głównie rowerem i spacery z psem dają możliwość bliższej percepcji miasta.
powoli uruchamiam drugi blog. wyłącznie o krakowie. o tym co mnie w nim boli i zachwyca :-)
 

czwartek, 20 października 2011

środa, 19 października 2011

do domu

ja naprawdę lubię lotniska i dworce; pociągi i samoloty... i wracać do domu lubię też :-)
6 rano - lotnisko w kristiiansand
lot do oslo
lotnisko w oslo - z zewnątrz
gate 39 - fajnie wyklejona szyba kawiarni na górze
samolot
kraków
koniec
noway

kilden

świeżutki i nowiutki teatr muzyczny. zaprojektowany przez finów - biuro ala. nazywa się kilden - źródło. szczerze mówiąc mam wątpliwości dotyczące głownie projektu wnętrz.  moim zdaniem taki reprezentacyjny projekt powinna cechować duża spójność detali. tutaj one wydały mi się potraktowane trochę po macoszemu. widać fajne pomysły, ale co, po co i dlaczego - nie wiem - może ładne...
perspektywy z wewnątrz na zewnątrz zachwycają - zwłaszcza gdy wyglądamy z dziupli - inna sprawa, że nie  bardzo jest na co popatrzeć, bo jakieś 30m od obiektu jest mały cypelek z przeładownią rybną :-). sprawę ratuje trochę dalsza perspektywa i rzut okiem lekko w bok.
teatr jest jeszcze nie wykończony i nie wszystkie sale działają. brakuje cokołów, ściany niedomalowane... prawdopodobnie to również miało wpływ na moją percepcję całości...
w miejscu tym znalazłam się przypadkowo, wiedziona ciekawością bryły. nie byłam przygotowana - nic nie czytałam na ten temat wcześniej. moja ocena jest zupełnie subiektywna.
 noway

kawa

z przyjaciółką. kafejka przy main-street. 
przy okazji parę detali wnętrza, które zwróciły moją uwagę.
szklany sufit :-) - białe, szklane kwadraty z czarnymi kropkami w rogach - niemal niewidoczne łączenia między kwadratami - na pierwszym zdjęciu
oświetlenie - bardzo dużo różnych lamp i lampek - różne oprawy i rodzaje źródeł światła. wszystkie świecą raczej z niewielką mocą, dając niepowtarzalny nastrój. czarne, wiszące tu i ówdzie kable dzielą przestrzeń i tworzą całkiem fajną scenografię. do tego po dwie lampy wiszące w każdym oknie, tuż przy szybie [podobne lampy widziałam też w oknach norweskich domów i mieszkań]
niby nic takiego, a jednak...
 noway