poniedziałek, 28 stycznia 2008
indie w bangalore
mowa obrazkow
leząca krowa podskoczyła, gdy zrobiłam jej zdjęcie. obie się przestraszyłyśmy.
dziewczyna, która robi zdjęcie na zdjęciu, to hinduska o której pisałam poprzednio, pan obok to jej tata.
jogin w parku ćwiczył oddechy, tak jak mnie tego uczyła ewa w singapurze.
na dwóch zdjęciach jest kaplica katolicka w stylu tao :)
anita w podroży: w łazience mojego hotelowego pokoju. koszule i spodnie kupiłam przed wyjazdem na kilogramach ok. 2zl/sztuka - są idealne na ta podroż: koszula ma kieszenie., które się przydają na drobne pieniądze, bo grubsze trzeba mieć gdzieś osobno... duża ilość kieszeni w spodniach tez się przydaje; w jednej mam zawsze paszport.
chodzę w trochę brudnych ciuchach, ale tutaj jest taki syf wszędzie, ze szkoda mówić.
a hindusi tłuką kokosy - na każdej ulicy… niesamowite… muszą być bardzo bogaci…
piątek, 25 stycznia 2008
foty - indie
czwartek, 24 stycznia 2008
bangalore
welcome to india
ach, oczywiście nie ma tu polskich liter. super. [ale poprawiłam je właśnie - 18.04.2008]
przyleciałam dziś z singapuru.
po tamtym państwie indie to szok całkowity. tam wszystko było takie super piękne i zrobione do końca... tu... szkoda mówić, jedno i drugie to jak dwa bieguny. singapur jest cały naj.., wszystko najnowsze, nowe budowy... indie... kto był to wie. mi chwilowo trudno cokolwiek powiedzieć.
tu, w bangalore jest mało białasów. nie wiem jeszcze czy o to mi chodziło. w samolocie byłam jedyna. samolot był wypełniony w 60%, głownie ludźmi, którzy, jak mi się wydaje pracują w singapurze. na każdej tam budowie widać było prawie wyłącznie hindusopodobnych. a na lotnisku kartony ze sprzętem tv, czy czymś takim... och cos mi to przypomniało....
kafejka internetowa: mała i ciasna, monitor 14cali, na szczęście kolorowy. brak skype, firefoxa, explorer też jakiś stary :)
o indiach to chyba tyle.
muszę ochłonąć.