Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2011

budda

wpadłam po sąsiedzku na wernisaż. na  koncert już zostać nie mogłam :(. 

gubię się w przedstawieniach buddy. myli mi się czasem z kriszną i innymi z tamtych miejsc. czy mogłabym złożyć pokłon takiemu posągowi? czy dociera do mnie coś z tych dzieł na duchowym poziomie? rysunki i płaskie malowidła bywają zabawne i inspirujące. złote rzeźby przypominają mi tylko, że niezależnie od wyznania człowiek to człowiek i ulega tym samym pokusom.
krk

wtorek, 20 września 2011

zlep

wystawy kształcą. sztuka wideo również.  film anny okrasko, "sobota" pokazuje doskonały sposób lepienia pierogów - nie znałam go wcześniej.
krk

rzeź[ba] ubrań

uwielbiam mocak. to zdjęcia z wernisażu "między rzeźbą a modą" haliny mrożek. wystawa w sumie ok :-). ten worek z pierwszej fotografii podobał mi się chyba najbardziej. w zestawieniu z kokiem tego pana zwłaszcza :-)
sala, w której odbywa się wystawa ma bardzo duży potencjał jeśli wykorzystać ją razem z ogrodem do niej przylegającym [już to sobie wyobrażam]
 krk

niedziela, 10 lipca 2011

street art

w menczesterze widziałam bardzo niewiele - głównie oxford street i parę jej odnóg, ale też byłam tam tylko jeden dzień. zdecydowanie wolałam wypoczynek na wsi...

uk

life is good

in manchester...
brat zabrał nas na wystawę do miejskiej galerii . widziałam w życiu lepsze wystawy. lubię, jeśli eksponaty poukładane są na tyle czytelnie, że nie muszę czytać ich opisów. nie lubię też za dużego natłoku przedmiotów... tutaj najgorsza była chyba wystawa dizajnu. darowałam sobie nadawanie zdjęć z niej [może przy innej okazji]

 uk

wtorek, 5 lipca 2011

fabryka miraculum

pamiętam jeszcze wycieczkę do fabryki miraculum - gdzieś tak może 5klasa szkoły podstawowej.oddział w bieżanowie. produkowali tam krem do golenia "brutal" :-).
poniżej inny oddział fabryki. wystawa końcowo-roczna studium anima art. murale: 'nocna ulica' - małgorzata chłopek i 'cyklop' samanthy niemczyk  -  czegoś takiego szukałam parę miesięcy temu...
na koniec jeszcze anonimowe graffiti i stare samochody. prawda, że pasuje wszysto do siebie??

krk

niedziela, 26 czerwca 2011

posztukowana


mocak po raz pierwszy w życiu.

przechadzanie się po salach galerii z przyjaciółką. poznawanie przestrzeni raczej niż kontemplacja sztuki.
lubię.
budynek i przestrzeń wystawowa bardzo przyjemne. otoczeniu jeszcze brak życia. otoczenie wymaga jeszcze czasu, dróg dojścia, udomowienia.
czy kraków to miasto chodzone?

krk

poniedziałek, 13 czerwca 2011

sznurki

sensualną instalację spotkałam w maju na małym rynku.
wystawa-przedmiot oddziałujący równocześnie na słuch, wzrok i dotyk... tylko zapachu i smaku brakowało :-). wiatr w sznurkach powodował zmysłowe drgania i falowanie wnętrza. bardzo dobrze się w tym wszystkim czułam :-)
instalacja powstała z okazji małopolskich dni dziedzictwa kulturowego. okazało się, że autorami są znajomi ze szkoły dagmara i jacek - moje gratulacje.

krk
więcej na ten temat tu i tu.

niedziela, 21 listopada 2010

punk

czyli: grupa bloomsbury w  międzynarodowym centrum kultury - dawno nie czułam się tak dobrze w przestrzeni wystawowej. bardzo podobała mi się aranżacja - może trochę przyćmiła dzieła... trudno było odróżnić co jest dziełem artystów grupy, a co elementem scenografii...
From krk
wystawa czynna do 9 stycznia 2011.
tu jeszcze post kolegi.

piątek, 25 czerwca 2010

bam!

artboom [tauron] festival 11-27 czerwca, kraków
ogólne rozczarowanie. może miałam za wysokie oczekiwania, może ten pierwszy boom rozbudził mój apetyt na sztukę w przestrzeni miejskiej??

tym razem brakowało mi poczucia humoru, odniesień do kontekstu miasta. może z wyjątkiem białej kamienicy roberta kuśmirowskiego. niby banał, ale pokazuje inny wymiar małej cząsteczki miasta, jaką jest kamienica. 
kompletnie nie rozumiem balona z placu magdaleny... to miejsce i pomnik domagają się, moim zdaniem dialogu. reklama w oknach instytutu cervantesa jest chyba bardziej na temat... nie rozumiem też wielu innych dzieł. może to ja jestem mało inteligentnym odbiornikiem? :-)


gdzieś tutaj powinnam być reszta ilustracji.
a tu mój stary post na ten temat [ale się napisałam wtedy!]

czwartek, 24 czerwca 2010

abakany

abakanowicz wielką artystką jest. tylko wystawa niezbyt mi się podobała. nie żałuję jednak, że ją zobaczyłam.  w niedzielę padał deszcz i o ciekawszych zajęciach musiałam zapomnieć, za to przekonałam się, że za abakanami nie przepadam.

w samej wystawie drażniły mnie długie opisy dotyczące każdego dzieła, a mówiące głównie o tym, że ta pani jest wielka. ave jej!


wystawa w muzeum narodowym w krakowie - chyba do końca sierpnia.
polecam blog wystawy. dużo tam ciekawych rzeczy i fajne klipy baletowe :-)

czwartek, 27 maja 2010

tak jest

po wernisażu, na który zabrakło mi czasu, kolega bardzo zachęcał do obejrzenia wystawy... że wydarzenie roku i że wystawa dość długo potrwa, więc pewnie wreszcie na nią trafię.
udało się! trafiłam!
w ostatni dzień, pół godziny przed zamknięciem muzeum, które z tej okazji było otwarte parę godzin dłużej :-)... wcześniej jakoś czasu było brak...



marcin maciejowski - muzeum narodowe 26.03-23.05.2010

poniedziałek, 27 lipca 2009

prosta

po małym remoncie...
z cyklu "sztuka na ulicy" [boom-boom...]


dekonstrukcja prostej. obiekt zrealizowany na jednym z rogów ronda grunwaldzkiego. artysta nieznany. jest nim przypuszczalnie grupa "panowie z pakamery", ale nie zostało to dotąd potwierdzone.
z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

czwartek, 9 lipca 2009

boom

artboom - festiwal sztuk wizualnych. krk 12-22czerwca 2009 -uwagi spóźnione i bez krawata.

ucieszyłam się na wieść o festiwalu. lubię takie akcje, chociaż szum wokół nich wydaje mi się czasem przesadzony... [wszak, o to tu chodzi]

jestem dość zabieganą kobietą, zatem nie wszystko widziałam. samo namierzenie mapy wydarzeń było dla mnie nie lada wyzwaniem. ukrywała się przede mną zarówno jej wersja wirtualna jak i ta papierowa. poniżej kilka z obiektów, którym przyjrzałam się odrobinę.

pierwszy zauważony obiekt 'art world tm' [ciągle tam jest]

kiedy robiłam te zdjęcia, podszedł do mnie dziennikarz radia i zapytał czy podoba mi się instalacja i co myślę na temat wody, która w imię sztuki przelewa się z kranu do kanału 24h na dobę.
pytanie mnie zaskoczyło. tutaj kończy się moje rozumienie sztuki. kałuża z pewnością zwraca uwagę w pogodne dni. jak rozwiązano problem instalacji i ile wody zużyto - nie wiem. co artysta chciał przez to powiedzieć, nie wiem również...
oszczędzanie wody jest dla mnie sprawą tak oczywistą, że nie przyszłoby mi do głowy wylewanie jej do kanału bez wyraźnego i czytelnego powodu.

remont ulicy jana; instalacja nie jest elementem festiwalu, ale dość dobrze wpisuje się w coś co nazywamy sztuką wizualną: znaki drogowe, ludzie w odblaskowych kamizelkach i kolorowych czapkach... tymczasowa zmiana w scenografii, zmuszająca widzów do aktywnego uczestnictwa, zmiany codziennej trajektorii ruchu. nie sposób jej nie zauważyć...

rakieta na plantach wymierzona w ciebie. obok żywy, śpiący pomnik w czerwonej kurtce.


obiekty pionowe:
w trumnie, przy placu bohaterów getta znalazłam mapę! wieżę spotkałam przy ulicy szpitalnej. postawiona przez speców od kanalizacji. wokół niej biało czerwone słupki: uwaga! sztuka! :)

jeszcze kilka zdjęć jest tutaj.
*zaległości

piątek, 8 maja 2009

witkacy w bunkrze

miesiąc fotografii się zaczął. fotograficzne pospolite ruszenie. ludzie foty robią. robię i ja. duzo w tym wszystkim przypadków beznadziejnych, niestety.
z okazji foto-miesiąca poszłam sobie na wernisaż do bunkra. trzy wystawy. takie sobie...

najlepsza chyba ta zdjęć witkacego. widziałam je już po raz któryś tam. nigdy jednak nie oglądałam ich w tak dużych formatach i chyba nigdy w takiej ilości. całość moim zdaniem dość smaczna.

na tle dużych, czarno-białych fotografii, w mocnym świetle reflektorów nawet szarzy ludzie wyglądali kolorowo. bardzo lubię popatrzyć czasem na to specyficzne, bywające towarzystwo. często zdarza się, że publiczność wernisażu jest ciekawsza niż sama wystawa...

piątek, 27 lutego 2009

moje ulubione

z pewnością należy do nich galeria sztuki polskiej xx wieku w gmachu głównym muzeum narodowego [oczywiście polska sztuka xx wieku, sama w sobie również].

lubiłam przychodzić tu jeszcze w liceum. wtedy ekspozycja ta wyglądała trochę inaczej. zajmowała mniej metrów kwadratowych, obrazy wisiały jeden na drugim, człowiek potykał się o rzeźby i czasem trudno się było w tym wszystkim połapać. bywałam tam wtedy średnio parę razy w roku i szczerze mówiąc brakuje mi teraz paru obiektów...

po ostatnim remoncie galerii przybyło przestrzeni, wszystko zostało lepiej ułożone. dzieła mają czym oddychać i widzowie chyba też :). lubię tu spędzać czas, gdy na zewnątrz zimno i wilgotno. to jeden z moich sposobów na pochmurne, niedzielne popołudnia. gorąco polecam. w niedzielę wejścia na ekspozycje stałe jest darmowe, ludzi niewiele i kawy można się napić. w sumie, niezła to alternatywa dla galerii handlowych :)

poniżej: alina szapocznikow, stanisław wyspiański i maria jarema.

więcej zdjęć >>

piątek, 30 stycznia 2009

kolekcja

robert kuśmirowski. masyw kolekcjonerski. ze zbiorów roberta kuśmirowskiego i rodziny sosenków. 07.01-22.02.2009. bunkier sztuki. kraków.
kolekcja sosenków to m. in. 40tys. zabawek, 600tys. pocztówek. oczywiście prezentacja w bunkrze jest bardzo ograniczona.
zastanawiam się jak duże trzeba mieć magazyny, żeby pomieścić taką kolekcję. ilość eksponatów jest dość imponująca i przyprawia lekkiego bólu głowy. z niektórymi z nich miałam już okazję bliżej obcować [dzieciństwo itp... :-) szafa stryjeńskiej]. fajnie jest to wszystko zobaczyć. pozwolić otoczyć się przedmiotom, pobyć w przestrzeni.

mam nadzieję, że rodzinie uda się zrealizować projekt muzeum zabawek i dzieciństwa w krakowie. władze naszego miast podobno za nim nie przepadają, a to moim zdaniem błąd.

uwaga: szopka królowej bony znajduje się przy samym wejściu na wystawę, po lewej stronie. łatwo ją przeoczyć. po prawej jest fajny diabełek :)



poniższy eksponat nie pochodzi z masywu kolekcjonerskiego. to moja prywatna kolekcja, niestety tylko fotograficzna. z przedmiotem tym spotkałam się podczas stypendium w kopenhadze. podróżne szachy. niewiele większe od dłoni. ich właścicielem był pewien gracz, którego poznałam w szachowym klubie dla niewidomych i niedowidzących [zdjęcie na samym dole]. oczywiście przedmiot ten umożliwia grę w szachy osobom, które nie mogą go ujrzeć.