to była wyjątkowo mroźna niedziela. odpuściliśmy wtedy bieganie po lesie wolskim. było, jak dla mnie, za zimno. błękitne niebo tej zimy było unikatem. brązowy smog nad krakowem to, niestety nasza zimowa norma. ręce mi zamarzły i nos i mój aparat też po pewnym czasie odmówił posłuszeństwa. suka była zadowolona, choć mróz ją zmęczył bardzo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochyda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ochyda. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
piątek, 9 listopada 2012
niedziela, 23 września 2012
siostrzyczka i brat
nie, nie mam dwóch psów. na zdjęciach ochyda z psem rodzinnym, acz nie moim. nie jest on też jej bratem. wyprowadzają się czasem razem na spacery. na jednej smyczy.
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
poniedziałek, 19 marca 2012
wredna suka
niedziela zapowiadała się naprawdę fajnie. czasem jednak plany idą w las...
tym razem poszły do weterynarza, bo jakaś wredna suka pogryzła moją. niby nie mogę mieć do nikogo pretensji... to moja zaczepia wszystkich. oba psy były spuszczone i bez kagańców. jednak taka mała biała ochyda ma zero szans jeśli jakaś amstafopodobna suka ją dołapie. właściciel powinien być bardziej ostrożny. zwłaszcza gdy pojawia się w nowym miejscu... spotkanie skończyło się na parunastu ranach. trochę dziur, trochę szycia, lekko uszkodzone mięśnie...
mam nadzieję, że szybko się wyliże. jak na razie nie jest najgorzej. zobaczymy co będzie jutro i po jutrze. moja suka jest bardzo wytrzymała :-)
sobota, 18 lutego 2012
sobota, 21 stycznia 2012
zima psia
och, jak one lubią śnieg. dostają strasznej głupawki :-). chyba każdy z nich i chyba niezależnie od tego czy solo, czy w grupie...
sobota, 7 stycznia 2012
środa, 28 grudnia 2011
spacer grudniowy
jeszcze przedświąteczny. teraz już wszędzie wiosna :-).
miałam coś załatwić za miastem. wsadziłam do auta psa i ruszyłam. w drodze powrotnej zatrzymałyśmy się na mały spacer. spłoszyłyśmy sarnę, bażanty i trochę innego ptactwa. ochyda była bardzo zadowolona. ja też. piękne, grudniowe, popołudniowe światło...
czwartek, 1 grudnia 2011
środa, 7 września 2011
psie wakacje
tak mógłby wyglądać nowy dom ochydy. już prawie dostała nową tożsamość - nowa smycz, obroża [nie czerwone]... na imię miała mieć daisy albo bella :-)
ludzie pełni ciepła. dom również. bardzo lubię tego typu wnętrza. darzę je szczególnym sentymentem związanym z dzieciństwem; mieszkania babci, prababci, specyficzne światło, zapachy i wakacje.
[oczywiście tyłek suki w kadrze!]
wtorek, 6 września 2011
zgryz
chwila nieuwagi. zatyczka pióra wylądowała na podłodze przechwycona natychmiast przez mojego czteronogiego przyjaciela. obcowanie z tego typu zwierzakami wymaga od człowieka zwiększonej świadomości otoczenia.
środa, 31 sierpnia 2011
powrót psa
po psa do starachowic. kawał drogi stąd. moja suka naprawdę umie się urządzić. wniosek 3 - kiedy znajdziesz psa, zadzwoń do schroniska i zapytaj czy ktoś go nie szuka... muszę jeszcze tam odwołać akcję. tymczasem prawie wszystko wróciło do jakiejś formy i normy; nasze poranne bieganie, szaleństwa z innymi psami na krzemionkach, moja praca i kolano...
niedziela, 28 sierpnia 2011
ochyda
najwyraźniej została znaleziona. przed chwilą zadzwonił do mnie pan z wiadomością, że znalazł mojego psa we wtorek, grubo po 22, na ulicy włoskiej. kawał drogi przebiegła...
teraz jest gdzieś za miastem, na wakacjach. mam nadzieję, że już nic się nie przydarzy i suka wróci do mnie w przyszłym tygodniu!!!
pomogło ogłoszenie, wyklejone na kazimierzu, gdzieś przy zapiekankach - dzięki KASIA - wniosek - ogłoszenia należy wyklejać nie tylko w miejscu zaginięcia zwierzaka, ale również tam, gdzie przychodzi dużo ludzi... wniosek 2 - numer telefonu właściciela przy obroży to konieczność - ochyda miała, ale na starej obroży.
jestem w szoku. jutro będę organizować przyjazd psa i inne takie :-)
!!!!!!
teraz jest gdzieś za miastem, na wakacjach. mam nadzieję, że już nic się nie przydarzy i suka wróci do mnie w przyszłym tygodniu!!!
pomogło ogłoszenie, wyklejone na kazimierzu, gdzieś przy zapiekankach - dzięki KASIA - wniosek - ogłoszenia należy wyklejać nie tylko w miejscu zaginięcia zwierzaka, ale również tam, gdzie przychodzi dużo ludzi... wniosek 2 - numer telefonu właściciela przy obroży to konieczność - ochyda miała, ale na starej obroży.
jestem w szoku. jutro będę organizować przyjazd psa i inne takie :-)
!!!!!!
![]() |
| ochyda |
to był naprawdę ciężki tydzień - w poniedziałek dwa upadki rowerowe = potłuczone kolano = biegać ciężko. wtorek zginął pies i świat mi się przewrócił - szukanie, upał... nie znoszę takiej pogody. +30st i burza wisi w powietrzu. czuję się wtedy okropnie. ledwo żyję. upały się skończyły. pies namierzony.... ulga... ufff....
piątek, 26 sierpnia 2011
...
2 Marność2 nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami - wszystko marność.
3 Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? 4 Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. 5 Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje spieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. 6 Ku południowi ciągnąc i ku północy wracając, kolistą drogą wieje wiatr i znowu wraca na drogę swojego krążenia... [...]
coś mi się wydaje, że kohelet gościł już na tym blogu ...
środa, 24 sierpnia 2011
ochyda
jest biała, ma ok.60cm wzrostu, brązowy, krótki ogon i nakrapiane uszy. jest bardzo przyjazna... ech.. ma czerwoną obrożę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































