Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopenhaga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopenhaga. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 września 2010

oerestad

nowa dzielnica powstająca w pobliżu lotniska i mostu do szwecji - "największy węzeł komunikacyjny w skandynawi". nowoczesna architektura.

przyjechałam tu by zobaczyć budynek mieszkalny zaprojektowany integralnie z parkingiem [ostatni na zdjęciu poniżej], ale do oglądania było znacznie więcej.
ostrokątne zakończenia balkonów przeraziły mnie trochę [pierwszy budynek na zdjęciu] - wydawały się być bardzo drapieżne.  nie wiem też jak taką cienką końcówkę wykorzystać, jak ją posprzątać... w moich projektach unikam ostrych kątów, gdyż są szalenie niepraktyczne. na zdjęciach, które znalazłam w sieci budynek wygląda bardziej zachęcająco niż w rzeczywistości - wszystko zależy od punktu widzenia.

bardzo spodobały mi się balkony na zdjęciu poniżej - tworzą ciekawy rytm, mają funkcjonalne wielkości - mamy dość fajną tradycję podobnych budynków w krakowie, ale chyba architekci o niej zapomnieli [patrząc na nasze osiedla]

metro - w jedną stronę nad wodą, w drugą - nad trawą:

strasznie duże okna - podobno właściciele mogą używać tylko białej farby do malowania zewnętrznych, widocznych przez te okna pomieszczeń [wiadomość nie sprawdzona]

tutaj więcej zdjęć.

wtorek, 31 sierpnia 2010

podwórze

na podwórzu jest wiata na rowery, w korytarzu miejsce na wózki dla dzieci [nie trzeba wynosić na wysokie piętra], stoły do zjedzenia śniadania, miejsce na opalanie się, suszenie prania... przy czym nie koniecznie trzeba spotykać sąsiadów za którymi się nie przepada. jest tu dużo zielonej trawy i drzew. brakuje jedynie miejsca na samochody.

niedziela, 29 sierpnia 2010

ddc

bilet do danish design center: brożka z tektury, zasadą działania przypominająca nieco spinacz biurowy. wymiary około  2x5cm  pierwszy i chyba jeden z fajniejszych eksponatów...


reszta... różnie - tj co najmniej dobrze :-).
na zdjęciu poniżej krzesło "nobody", stworzone metodą próżniową. pamiętam, że w mojej duńskiej szkole była taką maszynkę. duńscy studenci bez przerwy eksperymentowali z rożnymi materiałami - coby tu jeszcze można zassać - efekty jak widać są :-). krzesło ze zdjęcia jest trochę moim zdaniem za ciężkie - fizycznie i w formie, co jednak nie bardzo przeszkadza w jego atrakcyjności.  wyobrażam sobie wnętrze pełne takich krzeseł w rożnych kolorach. materiały z których jest zrobione pochodzą z recyclingu. nieźle :-).


więcej zdjęć z kopenhagi tu. strona projektantów krzesła "nobody" - tu.
jeszcze parę stron skandynawskich firm i projektantów [lista jest trochę bez ładu i składu]: muuto | fredericia | ciid | normann copenhagen | menu | fritz hansen | nanna ditzel | arne jakobsen | eva solo - eva trio - eva | royal copenhagen | piet hein | nuance | innovation | softline | erik joergensen | globe zero 4 | montana | bang & olufsen | lightyears | iq light | le klint | louis poulsen |... chyba mogłabym tak w nieskończoność :-) oni mają naprawdę długą tradycję w projektowaniu... 
polski dizajn, moim zdaniem, ma się coraz lepiej, tylko tradycji brak ciągłości. dobre-stare leżą odłogiem, podczas gdy w dani niektóre przedmioty są produkowane od 50 i więcej lat...

sobota, 28 sierpnia 2010

śniadanie na trawie

parki miejskie dla mieszkańców. jedzą, rozmawiają, czasem nawet grillują. wesoło spędzają czas na słońcu. tyle osób siedzących na trawie miejskiego parku nie widziałam nigdzie w polsce [ciągle jeszcze widziałam niewiele :]


piątek, 27 sierpnia 2010

wnętrze

ciepło, przytulnie, bezpretensjonalnie. może brakuje tu trochę ładu. mieszkanie artystów. 
podoba mi się pomysł z dwoma lampami nad miejscem pracy i grafitowy stiuk wenecki nad blatem w kuchni. z tym elementem zawsze są problemy - płytki, tapety, mocne farby, szkło, laminaty... stiuku wcześniej nie widziałam. podobno działa dobrze.

niedziela, 22 sierpnia 2010

miejsca

po prawej stronie w ława-schody + blat w oknie. niewielka, niebanalna przestrzeń:
w takim miejscu można napić się kiepskiej kawy, z przelewowego ekspresu - cena tylko 10koron. w centrum miasta - aż się zdziwiłam, że takie bary ciągle tu istnieją. klienci to głównie lokalsi, ludzie starzy, sąsiedzi:
na ścianie i barze kolorowe deski, jak ze starego płotu. węzeł sanitarny za drzwiami od starego pociągu. menu na ścianie też charakterystyczne. z takich samych desek jak bar i niektóre ściany-ławki. lekko pankwo-dekadencko:
kopenhaga 2010

nocnie

weekend w dani był dość intensywny... tutaj zdjęcia z części "by night". wyszłam z domu tuż przed północą.   ze znajomymi z niemiec trafiłam do jakiegoś zagłębia barowego. dawne magazyny przerobione na dyskoteki i knajpy. w jednym z barów impreza dopiero się rozkręcała. grali fajną muzykę, więc zostaliśmy do rana :-).

>>

piątek, 20 sierpnia 2010

miss world

chyba najładniejsza budka telefoniczna na świecie  [nie tylko ja tak uważam]. nawet taka niezbyt zadbana, jak ta na moim zdjęciu, dobrze się prezentuje. niestety, nie wiem kto ją zaprojektował.


jeszcze inne piękności :


>>

środa, 18 sierpnia 2010

ściany

w pokoju bardzo twórczej nastolatki:
brat odleciał.
więcej zdjęć z kopenhagi będzie tu.

niedziela, 6 czerwca 2010

latanie

to był bardzo fajny weekend. zapomniałam, że tak lubię latać... [jakiś kurs pilotażu, może?? :] szkoda, że magda nie mogła do mnie dołączyć. następnym razem ?...


pozostałe zdjęcia.

niedziela, 5 kwietnia 2009

table story

przy okazji wizyty matthiasa wykopałam z moich archiwów jeden z naszych starych, szkolnych projektów. tematem był "stół jako miejsce spotkań". na etapie analizy postanowiliśmy pobawić się trochę stołem, który matthias znalazł w swoim duńskim domu. oto jak się bawiliśmy:


o ile dobrze pamiętam w dani maszty flagowe służą do wieszania flagi narodowej. wieszanie na nich innych rzeczy jest tam chyba zabronione. jako nieświadomi obcokrajowcy[polka, norweg i niemiec] mogliśmy sobie pozwolić na takie ekscesy. nasz stół był czerwony, prawie jak duńska flaga, która ma biały krzyż na czerwonym tle.

pokazaliśmy te zdjęcia naszym profesorom, przy semestralnej prezentacji projektu. dość się nimi ubawili :)

komplet [21] zdjęć jest tutaj

piątek, 30 stycznia 2009

kolekcja

robert kuśmirowski. masyw kolekcjonerski. ze zbiorów roberta kuśmirowskiego i rodziny sosenków. 07.01-22.02.2009. bunkier sztuki. kraków.
kolekcja sosenków to m. in. 40tys. zabawek, 600tys. pocztówek. oczywiście prezentacja w bunkrze jest bardzo ograniczona.
zastanawiam się jak duże trzeba mieć magazyny, żeby pomieścić taką kolekcję. ilość eksponatów jest dość imponująca i przyprawia lekkiego bólu głowy. z niektórymi z nich miałam już okazję bliżej obcować [dzieciństwo itp... :-) szafa stryjeńskiej]. fajnie jest to wszystko zobaczyć. pozwolić otoczyć się przedmiotom, pobyć w przestrzeni.

mam nadzieję, że rodzinie uda się zrealizować projekt muzeum zabawek i dzieciństwa w krakowie. władze naszego miast podobno za nim nie przepadają, a to moim zdaniem błąd.

uwaga: szopka królowej bony znajduje się przy samym wejściu na wystawę, po lewej stronie. łatwo ją przeoczyć. po prawej jest fajny diabełek :)



poniższy eksponat nie pochodzi z masywu kolekcjonerskiego. to moja prywatna kolekcja, niestety tylko fotograficzna. z przedmiotem tym spotkałam się podczas stypendium w kopenhadze. podróżne szachy. niewiele większe od dłoni. ich właścicielem był pewien gracz, którego poznałam w szachowym klubie dla niewidomych i niedowidzących [zdjęcie na samym dole]. oczywiście przedmiot ten umożliwia grę w szachy osobom, które nie mogą go ujrzeć.

środa, 17 grudnia 2008

web design

coś niewyraźnie czuję się ostatnio, więc dla siebie i kolegi staszka [dzięki!] publikuje tutaj te oto stare rzeczy.
rok szkolny 1999/2000, kopenhaga, denmarks designskole, erasmus. to był właściwie jeden z moich projektów semestralnych. goliłam się w tym czasie co tydzień. tygodnia moje włosy potrzebowały by uróść 4mm, w sam raz by ktoś ze znajomych mógł się wykazać...
projekt wystartował w grudniu 1999roku. poprosiłam chłopców, by mi wycieli na głowie spiralę. chyba rok wcześniej spirala na mojej głowie została zrobiona przez moja koleżankę agnieszkę, jako sylwestrowa kreacja. chłopcy zatem powtórzyli jej design [strasznie się bali ciąć cokolwiek]. rzecz tą zobaczył facet z fabrica, który miał warsztaty w naszej szkole, w kopenhadze. był zachwycony moją głową... robił zdjęcia, kręcił filmy. rok później na reklamie benettonu w bolonii zobaczyłam głowy we wzorki. przypadek?