Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mumbai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mumbai. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2008

breaking news


wstrząsnęły mną informacje o atakach terrorystycznych w bombaju.
hotel taj mieści sie tuz obok the gate of india, w bardzo turystycznym rejonie jednej z lepszych dzielnic bombaju [colaba]. niedaleko jest dość duża przystań dla turystycznych statków. wszystko w promieniu 100m. taj to bardzo ładny, stary i drogi hotel.
Chhatrapati Shivaji Terminus - to ogromna stacja kolejowa. kiedy byłam w bombaju, mieszkałam niedaleko niej. przez stację przechodzą codziennie tłumy ludzi, przede wszystkim hindusów, którzy na co dzień korzystają z kolejki podmiejskiej by dostać się z i do pracy. jedyny raz, kiedy stałam w długiej kolejce do kasy dla obcokrajowców miał miejsce właśnie na tej stacji. obok stacji pociągów jest duży dworzec autobusów miejskich, a także kasy dla dalekobieżnych autobusów prywatnych.
w lutym, kiedy byłam w bombaju, nie przyszłoby mi do głowy, że coś takiego może się tu zdarzyć. niestety od wiosny ataki miały już miejsce także w delhi i bangalore, czyli we wszystkich dużych miastach w jakich byłam w indiach.
bardzo smutne te wiadomości...

linki: new york times [w artykule mapa interaktywna] | bbc news [zdjęcia] | flickr | moje posty z bombaju | inny blog: na żywo z indii | świat inaczej
zdjęcia powyżej pochodzą z agencji informacyjnych. na zdjęciach: taksówka po ataku bombowym, dworzec Chhatrapati Shivaji Terminus.

niedziela, 17 lutego 2008

troche jeszcze bombaju

to ostatnie zdjęcia z bombaju; nasza wyprawa do sanktuarium na wyspie - pięknie tam było, te kamienne posągi to właśnie tam.
koledzy moi: japończyk i francuz: francuz właśnie wraca do domu po 4 miesiącach wakacji. z yutaka jadę dalej.
autobus miejski
poczta główna
slamsy - w blokach i na ulicy
bombaj w smogu
szyld super miejsca z jedzeniem obok hotelu, tam maja świetne mango lassi - jedliśmy tam ile sie dało właśnie dla tego lassi, ach...

czwartek, 14 lutego 2008

mumbai - Hotel New Bengal

nasz hotel: dziwne to miejsce.
indie sprawiają na mnie wrażenie jakby się zatrzymały gdzieś 50? 100? lat temu? nasz hotel jest taki właśnie. mamy z yutaka malutki pokój, łazienka na zewnątrz. ściany z dykty przepuszczają każdy dźwięk, miedzy pokojami - wietrzenie, okien brak. resztę widać na zdjęciach, a także widok z okna łazienki na podwórko, schody i rozwiązania w dziedzinie klimatyzacji - chyba znane nam tez w polsce :)
jeśli chodzi o buty: buty należą do yutaka. przebył on w nich tybet i nepal. zaliczył base camp na everescie, wokół annapurny... i wszystko to w grudniu i sam. to dla tych, którzy nawrzucali mi ciężarów do plecaka :)
i pozdrawiam wszystkich walentynkowo.
jutro jedziemy do mt abu - pociągiem. tak jakoś te plany się zmieniają... potem może cos jeszcze i agra i dehli.
strasznie się dziś tu naprodukowałam. mam nadzieje, ze zdjęcia się wam podobają.

welcome to mumbai

zdjęciaz pierwszego dnia w bombaju.
to miasto jest zupełnie inne niż bangalore. trochę tu mniej śmierdzi na ulicach, nie czuje takiego smogu. podobno bangalore to zielone miasto, ale tutaj widzę ta zieleń bardziej. długie arkady, którymi można sie poruszać idąc głównymi ulicami przypominają mi trochę włochy. bardzo brakowało takich w bangalore. przecież jest ono bardziej na południu niż mumbai. dużo zależy kto, gdzie kolonizował; angole, portugalczycy, francuzi...
i jeszcze: bangalore to tylko stolica jakiegoś tam stanu, dożo mniejsze miasto.

bombaj jest ogromny i bogaty.
ulice w dość dobrym jak na indie stanie - przynajmniej ulice w centrum, gdzie jestem - okolice fortu, a także w miejscach gdzie obraca sie tutejsza finansjera. nie ma takich dziur jak w bangalore, ani aż tak wysokich krawężników. za to kontrasty dużo większe - ludzie mieszkający w jakiś chwilowych schronieniach-namiotach, biedacy, chorzy a obok wysokie biurowce, faceci w koszulach... na ulicach dość u rowerów, nie ma motoriksz takich jak w karnatace, tutaj są małe samochody i oczywiście też lepsze, klimatyzowane taksówki.
generalnie powietrze wydaje sie być całkiem do rzeczy, ale to może tez przez bliskość morza. hałas taki jak wszędzie w indiach - nieznośny.
na zdjęciach trochę ulicy, targ obok naszego hotelu, moja masala dosa - pyszne było. urzeka mnie tutejsza budowa: bambusowe rusztowania, kobiety noszące cegły i gruz na głowach... ech :)