Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 czerwca 2010

pasja

spod znaku jeepa. 

pojechaliśmy aż pod lądek [zdrój] by pojeździć trochę po górkach i błocie. zabawa była niezła, choć raczej nie dla mnie. chyba głównie dlatego, że nie spróbowałam swoich sił w prowadzeniu auta - nie miałam odwagi :-(. może też motoryzacja nie kręci mnie aż tak bardzo. chyba wolę sobie po górkach pobiegać niż jeździć po nich autem, co też zrobiłam :-).
następnym razem spróbuję trochę powozić. może bardziej się wkręcę. sądzę jednak, że w moim wypadku wspinanie jest najwyższą formą aktywności pozalekcyjnej, moją pasją :-)

puki co sam wyjazd przypomniał mi stare czasy, kiedy to jeździłam na różnego rodzaju rajdy samochodowe z moim dziadkiem. czasy małego fiata i małej anity :-)

jeśli chodzi o autka:
marzy mi się wyprawa w nieznane [czy jest jeszcze coś takiego??]. połączona ze wspinaniem w pięknych miejscach, rzecz jasna. :-)


a więcej zdjęć jest tu i tu i pewnie jeszcze w paru miejscach :-)

piątek, 11 czerwca 2010

stylowy

i chyba dość nietani stojak na rower :-) (-:  nawet trzyma zbliżoną kolorystykę [złocenia]. gorąco polecam....

wtorek, 27 kwietnia 2010

w piachu

to był, jak na razie ostatni dzień mojego aparatu. z płonącego auta skoczył wprost do piachu... :-(
pozostał komórkowy. ten jednak ma wiele ograniczeń + popękany wyświetlacz i porysowana szybka obiektywu. czas rozejrzeć się za jakimś super wytrzymałym pstrykaczem :-)

piątek, 26 marca 2010

chora

dawno nie czułam się tak podle.
za oknem ciepło, wiosna, słońce, a u mnie kompletna schizofrenia. człowiek aż rwie się w dal, skały, łąki... a tutaj sił brak. do wiosny dotarłam przemęczona, przeziębiona, przesilona i bóg raczy wiedzieć jaka jeszcze...
fb nieustająco informuje o różnych ciekawych wydarzeniach w mieście. wygląda jakby wszystko obudziło się po zimowej drzemce; wystawy, wykłady, imprezy... ech... wolę nie ryzykować...
 
i jeszcze suczka - ochyda. posiadanie psa zdecydowanie nie jest najlepszą sprawą, dla ludzi mieszkających pojedyńczo. człowiek chory, a z psem na spacer wyjść trzeba... może to i lepiej. jeszcze nie umieram :-).
ochyda jest już ze mną dwa tygodnie. przyzwyczajamy się do siebie. wyprałam ją ostatnio i wygląda naprawdę elegancko. nawet trochę lepiej się zachowuje. czy znajdzie bardziej odpowiedniego właściciela? ten pies wymaga czasu, pracy i miłości. kompletnie nie czuję się na siłach, choć to naprawdę świetne zwierze. serce mojej mamy zdobyła w pięć minut z siostrzenicą też dała radę :-) jacyś chętni??