poniedziałek, 5 listopada 2012

karmnik

zdjęcia niestety nie są zbyt dobre, a karmnik nie jest piękny. 
na budowę tego karmnika poświęciłam minimum środków i czasu, a radość jaką mam z odwiedzających mnie sikorek i kowalików bezcenna...
karmnik składa się z dużej plastikowej butelki w której wycięłam dwa otwory na przeciwko siebie. bardzo ważne jest by otwory były dwa, a nie jeden. na początku był tylko jeden, ale odkąd są dwa, ptaszki korzystają z karmika znacznie chętniej. we wnętrzu wysypałam nasiona słonecznika. na zewnątrz zamontowałam słoninkę. 
nie spodziewałam się kowalików na moim balkonie... 
może kiedyś uda mi się zrobić lepsze zdjęcia.

chorowanie

przepraszam, za moją nieobecność, ale byłam naprawdę porządnie przeziębiona i nie miałam już siły na blog, zdjęcia i inne dodatkowe zajęcia...

niedziela, 30 września 2012

nowy sącz

ostatnia wizyta chyba jakieś dwa lata temu...a przecież tak bardzo z tym miejscem jestem związana. kamienice z zakątka, który lubię odkąd pamiętam. zawsze chciałam im zrobić zdjęcie.  pekin - towarzysz dzieciństwa. pani z preclami na rynku - ciekawostka.

sobota, 29 września 2012

jesień idzie

nie ma na to rady :-)... ale też idzie nowe. niedługo tam, gdzie teraz pył i gruz będą piękne ściany i podłogi... nie wiem dlaczego tak bardzo lubię kolor żółty. już od dawna. żółty, ale też: zielony - różne wersje i odcienie, różowy i magenta, pomarańczowy, indygo, śliwkowe brązy, fiolety i szary, szary: ciepły, betonowo-mysi... biały i czarny. kolory są niesamowite...

piątek, 28 września 2012

chaty w gorcach

coraz niej ich, niszczeją, odchodzą w zapomnienie. a takie one piękne, bogato zdobione... kupić taka jedną i postawić w jakimś cudownym miejscu... marzenie...

czwartek, 27 września 2012

wtorek, 25 września 2012

lecco

bardzo brakuje mi wspinania. bardzo bardzo... to był jedyny raz w tym roku. okolice miasteczka lecco. kolega, kolegi kolegi był moim partnerem. weszliśmy ja coś tam. prosta bardzo droga, cztery czy pięć wyciągów, ale mało...
tęsknie za skałami, za wysokością i przekraczaniem siebie. tak, jak było w turcji... teraz muszę przemóc się i zacząć wszystko znowu od nowa. przerwa jest zdecydowanie za długa, forma leży w głębokim rowie i wpinanie o mnie zapomniało. szkoda, że wśród moich najbliższych przyjaciół nikt się nie wspina.
piękne te skały...
 

poniedziałek, 24 września 2012

alpy

piemont, biella i alpy. dwie noce, trzy dni. starzy przyjaciele, spacer po górach, jagody, maliny, krowy na wysokości ok 1900m.npm. nocleg w chacie na 2300. rozmowy z lokalsami przy kolacji, wspólne picie przepalanki z jakiegoś dziwnego naczynia. rano okazało się, że trafiliśmy na bieg górski [ 8km, 1000m w górę], meta była właśnie przy naszej chacie.
podobno można stamtąd zobaczyć matterholn. niestety chmury zasłoniły nam większość świata. ledwo uszliśmy z życiem docierając do schroniska śledzeni przez burzę, na pięć minut przed gradobiciem. prawie wszystkie zdjęcia z tej wycieczki zostały niestety przejęte przez pewną linię lotniczą. pfff...

niedziela, 23 września 2012

siostrzyczka i brat

nie, nie mam dwóch psów. na zdjęciach ochyda z psem rodzinnym, acz nie moim. nie jest on też jej bratem. wyprowadzają się czasem razem na spacery. na jednej smyczy.