poniedziałek, 5 grudnia 2011

moja krew 2

wstyd się przyznać, że dopiero teraz oddałam krew po raz drugi. po 2,5 roku!. niestety nie każdy i nie zawsze może oddać krew. wyjazdy w niektóre miejsca, choroby i inne przygody dyskwalifikują dawce czasowo lub stale.

tym razem przyszłam z koleżanką. spotkałyśmy się rano na spacerze z psami. powiedziałam gdzie się wybieram. zdecydowała się pojechać ze mną. obie przyjechałyśmy na rowerach. obie oddałyśmy krew i do domów na rowerach wróciłyśmy :-)
w centrum  na rzeźniczej spotkałam jeszcze kolegę ze ścianki wspinaczkowej. było dość dużo ludzi. wcale się im nie dziwię.

panie pielęgniarki robiły na mnie wrażenie bardziej zrelaksowanych niż za pierwszym razem. poprzednio nie zemdlałam :-). sama też czułam się pewniej. również po oddaniu krwi - wypiłam litr owocowego soku, zjadłam obiad. czułam się trochę słabiej niż zwykle, ale w sumie dość dobrze.

oddałam krew jakieś dwa tygodnie temu. podobno nie ma to wpływu na wyniki sportowe. ja jednak dopiero teraz odzyskuję moja formę biegową, ale mogły mieć na to wpływ też inne czynniki [chociażby pogoda i trudności z doborem ubioru]. oddanie 450ml krwi jest na pewno czymś innym dla faceta, który waży powyżej 70kg i dla kobiety, która waży mniej niż 60. są jakieś powody, które nie pozwalają oddawać krwi zbyt często [kobiety raz na 3, mężczyźni raz na 2 miesiące].

świadomość, że mogę komuś uratować życie jest naprawdę bezcenna. nawet jeśli ten ktoś to złodziej i bandyta :-)
dziś dzień wolontariatu. oddanie krwi to chyba jakiś jego rodzaj. taki prosty dla zdrowego człowieka...

okruchy

na zdjęciach powyżej: moja ręka, chłopak, który oddał krew już 12 razy. młoda dziewczyna - drugi raz. bardzo podobało mi się, kiedy wzięła w rękę tabliczkę czekolady i zaczęła ją jeść jak kanapkę :-)

moja krew 1 | krewniacy | pck | oddaj krew | regionalne centrum krwiodawstwa i krwiolecznictwa we wrocławiu - bardzo dużo wiadomości na tej stronie! | tutaj może zachęcić nieprzekonanych

8 komentarzy:

bloggerka: niespa pisze...

no jestem pod wrażeniem Koleżanko Anito ;-)

anita pisze...

to naprawdę nic takiego. kwestia decyzji. założę się, że dużo ludzi nosi się z takim zamiarem tylko plątają się w jakiś "dziś nie, bo..." sama tak się plątam :-)

chwilka pisze...

no wlasnie, ja jestem z tych co sie od lat zbieraja i ciagle nie docieraja.. tym bardziej dzieki za tego posta!

a z innej strony, Anita - biegam! ;))
trzymaj kciuki zeby to nie byla chwilowa tendencja;)

anita pisze...

trzymam kciuki, chwilko.

z bieganiem najgorszy jest pierwszy miesiąc. potem się człowiek trochę uzależnia i jest łatwiej, bo nogi się same dopominają. jednak idzie zima i nie zapominaj o czapce, szaliku i rękawiczkach. te ostatnie są bardzo ważne gdy wieje wiatr.

jeśli chodzi o oddawanie krwi to naprawdę jest dużo ludzi, którzy w jakimś momencie nie mogą z medycznych względów, więc jak ktoś może to moim zdaniem powinien to zrobić, chociaż parę razy w życiu.

bloggerka: niespa pisze...

Chwilka biegasz? ja lubię biegać i bardzo lubię przemieszczać się korzystając z własnych nóg. Odpoczywam wtedy ;-)

chwilka pisze...

dziekuje!
o my tez przemieszczamy sie glownie dzieki sile wlasnych miesni:) wszedzie jezdzimy na rowerach (cala rodzina), a ostatnio nie mam czasu na joge, stad te bieganie... :)

chwilka pisze...

mialo byc "to bieganie" ;)

anita pisze...

bieganie jest super. suka też lubi biegać. chwilka, spróbuj koniecznie. ja joga też. i też lubię. najbardziej asztangę :-).