środa, 2 lipca 2008

italy in the flash

parę spostrzeżeń po krótkiej wizycie we włoszech: bolonia, modena i okolice.
zdjęcia "instalacja miejska" pochodzą z bolonii. urzekła mnie tam kultura remontowa. bolonia nie jest specjalnie zadbanym miastem; obdarte przystanki, jakieś zniszczone budynki straszą czasem nawet w centrum miasta, jednak... co włochy, to włochy... i włoski design. kto tu, w polsce zastanowiłby się przez chwilę chociaż nad kolorem rusztowania sceny na np. rynku krakowskim? na zdjęciach poniżej demontaż takiej właśnie sceny, ech... obok ulica: rusztowanie na pierwszym planie i na zamknięciu perspektywy. czyż to wszystko nie jest piękne? a jak takie rzeczy wyglądają u nas? remonty ulic starego miasta. remont to remont, któż by sie przejmował... śmieci pod stół i jest pięknie. nie chce tu gloryfikować włochów, ale wrażliwość na detal to oni mają, no... może nie wszędzie... :)
inna rzecz. maj był w krakowie miesiącem fotografii. bardzo podobało mi się, że pierwszy raz wystawy wyszły tak szeroko w strefę publiczną. zdjęcia można było oglądać właściwie wszędzie; planty, place, rynek... i znów diabeł tkwi w szczegółach: ekspozytory takie sobie, na pewno nie godne kulturalnej stolicy polski, za którą tak kraków chciałby się uważać. widz zapatrzony w sztukę potykał się o korytka kablowe, owszem, zabezpieczone, ale... a jak to robią w bolonii? - na zdjęciu poniżej...
elewacje: prosty pomysł na kraty w oknach banku: teowniki ustawione przeciwstawnie: jeden obrócony względem drugiego. prosty pomysł i świetny efekt. poza tym niezłe proporcje całego budynku...
na temat kolorów nie ma chyba co sie wypowiadać. w polskich miastach nikt chyba tego nie kontroluje, o wsiach nie wspominając. nie wiem jak to działa, ale w polsce często zdarza mi się widzieć budynki pomalowane jakimś pięknym fioletem czy zimna zielenią, kompletnie wyrwane z kontekstu...uff...

Brak komentarzy: