niedziela, 28 sierpnia 2011

ochyda

najwyraźniej została znaleziona. przed chwilą zadzwonił do mnie pan z wiadomością, że znalazł mojego psa we wtorek, grubo po 22, na ulicy włoskiej. kawał drogi przebiegła...
teraz jest gdzieś za miastem, na wakacjach. mam nadzieję, że już nic się nie przydarzy i suka wróci do mnie w przyszłym tygodniu!!!
pomogło ogłoszenie, wyklejone na kazimierzu, gdzieś przy zapiekankach - dzięki KASIA - wniosek - ogłoszenia należy wyklejać nie tylko w miejscu zaginięcia zwierzaka, ale również tam, gdzie przychodzi dużo ludzi... wniosek 2 - numer telefonu właściciela przy obroży to konieczność - ochyda miała, ale na starej obroży.
jestem w szoku. jutro będę organizować przyjazd psa i inne takie :-)
!!!!!!
ochyda
to był naprawdę ciężki tydzień - w poniedziałek dwa upadki rowerowe = potłuczone kolano = biegać ciężko. wtorek zginął pies i świat mi się przewrócił - szukanie, upał... nie znoszę takiej pogody. +30st i burza wisi w powietrzu. czuję się wtedy okropnie. ledwo żyję. upały się skończyły. pies namierzony.... ulga... ufff....

6 komentarzy:

Kam pisze...

bardzo, bardzo się cieszę :)))

chwilka pisze...

bosko!
wiedzialam.....:)
niech sie pilnuje teraz mala;)
dbajcie o siebie!

anita pisze...

jeszcze musi do mnie trafić. jest w starachowicach. pewnie pojadę tam jutro.

Anonimowy pisze...

co to za dziura , w której mieszkacie? że wystarczy ulotke przy budzie z zapiekankami powiesić. moze zostań prezydentem tej dziury jak znasz złota metode dotarcia!
super ze sie znalazła GALL

anita pisze...

gallu, mieszkam w malustkim grajdołku. miasteczko, gdzie prawie wszyscy się znają... aż dziw mnie czasem bierze, że psy giną na dłużej niż dwie noce.

Anonimowy pisze...

kurcze myslalem ze kraków jest wiekszy!!?!?! jedna buda z zapiekankami i facet ze starachowic był na wycieczce i tam sie stołował??? no dramat ten kraków chyba ze ktoś lubi wiejskie klimaty!