czwartek, 6 września 2012

na drugi dzień

śniadanie po imprezie. tak niewinnie się tylko zaczęło... serek biały wiejski wstrząsnął mną i pochłonął całkowicie - raczej ja jego.
inne zdjęcia mojego jedzenia są tutaj.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

po imprezie to bym się bał torsji!!!
mieszkanka jak koktajl mołotowa
trudno zadać to pytanie wprost, ale prawda jest najważniejsza!
Nie porzygałaś się?

anita pisze...

nie, ja nie piję dużo... więc raczej nie mam tego typu problemów. a mieszaknka była naprawdę zacna :-)

Anonimowy pisze...

Dzięki za odpowiedź, ale i tak mnie to nie przekonuje. Generalnie jest to coś innego niż te bryjki wielosmakowe, które promujesz nazywając je "sałatkami". Chwaliłbym się innymi sprawami, jeżeli takie są, a jeżeli nie pozostałbym w cieniu.

anita pisze...

czym byś się ty chwalił anonimie?
nie wiem czy zauważyłeś ale tutaj nie o chwalenie się chodzi. czasem też, ale najważniejsze są dla mnie proste, codzienne sprawy. na pozór nic nie znaczące codzienne piękno, które ginie nam i ucieka, bo czas pędzi szybciej i szybciej i nie ma czasu by przystanąć i spokojnie kontemplować...

Anonimowy pisze...

pracą, rodziną, dziećmi, zwierzętami a jeżeli już osobistymi przeżyciami to czymś więcej niż bryjkami wielosmakowymi. Każda taka działalność to ekshibicjonizm i poszukiwanie aprobaty. Są tacy, którzy pokazują ptaszka a są tacy co bryjki. To nic nie wnosi i stąd mój stosunek do tego jest krytyczny.
A życie? mija szybko i niby ważne są te wartości, które eksponujesz dla swojej popularności.
Ja tez spróbuje: siedzę i nic ciekawego nie robię.
GALL